Reklama

Tomson: Przyzwyczaiłem się do plotek

Czwartek, 15 października 2015 (10:32)

Czy między rywalizującymi jurorami jest możliwa nić porozumienia? Tomson tłumaczy, że wszyscy grają do jednej bramki, jednak najbardziej po drodze mu z Baronem.

Razem z Baronem pozo stajecie w programie niezmiennie, od drugiej edycji. Skąd u Was taka wierność?

Po prostu ten program nas lubi i vice versa – my też go lubimy i cenimy (śmiech)! Wykonując w nim dużo dobrej roboty dla ludzi, można się przy tym świetnie bawić i uczyć samemu.

Chodziły pogłoski, że w tym sezonie Was nie będzie – to znaczy Ciebie, bo naraziłeś się stacji, a Baron jakoby miał sobie sam nie poradzić?

Pogłoski mają to do siebie, że krążą z dala od rzeczywistości, tym bardziej jeśli dotyczą sfery medialnej, która budzi ogromną ciekawość, emocje. Kiedyś mnie to strasznie złościło, że ludzie „dorabiają nam gębę”, dziś raczej śmieszy, przyzwyczaiłem się.

Przyzwyczaiłeś się też do zasiadania z kolegą w jednym fotelu trenerskim? Pozostali występują solo.

Przepraszam, fotele są dwa, tylko połączone (śmiech). Wyszło tak trochę przypadkiem i to dawno – zaproszono mnie i Wojtka Łozowskiego, czyli wokalistów Afromental, do programu „Bitwa na głosy”.

Kiedy okazało się, że Wojtek nie może, bo ma inne zobowiązania, wybór padł na Barusia i tak oto, najpierw tam, a potem tu, niejako z rozpędu, robimy razem ciekawe, przyjemne i pożyteczne rzeczy. Poza wspólnym graniem w zespole – bo tu się nic nie zmienia.

Przyjaźnicie się we dwóch jakoś szczególnie, wyróżniacie na tle grupy jako „panowie z telewizora”?

Nic z tych rzeczy! Afromental jest od 12 blisko lat jedną wielką rodziną. Nie ma lepszych i gorszych znajomości w zespole, odnajdujemy się w różnych konfiguracjach zawodowych i towarzyskich, ale stanowimy jedność.

No właśnie – w programie także najczęściej mówicie z Baronem jednym głosem.

Nie zawsze, ale szanujemy nawzajem swoje opinie. Jeśli on upiera się przy czymś, czego ja nie akceptuję do końca, to natychmiast myślę z przerażeniem – może się pomyliłem? Okazuje się, że Baruś ma podobnie...

Brzmi jak bajka, a przecież jesteście dla pozostałych jurorów konkurencją w walce o najlepsze głosy w kraju!

Owszem, ale wszyscy gramy wobec siebie fair, całej ekipie przyświeca jeden cel – jakość muzyczna. Dbamy o to, by w programie nie było kabaretu, nie bazujemy na łzawych historiach.

Oceniamy uczestników na podstawie tego, co zaprezentują wokalnie. Wszystko to sprawia, że program jest wyjątkowy – i stąd ta bajka.

Rozmawiała Jolanta Majewska

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama