Reklama

U nas poczucie humoru dziedziczymy po kądzieli

Środa, 26 października 2011 (12:34)

Jedni mają donośny głos, ona ma donośny śmiech. Katarzyna Pakosińska ma też dużo życiowej mądrości, ciepła i wiary w ludzi oraz w miłość.

Zdjęcie

  Katarzyna Pakosińska i Stefano Terrazzino
  Katarzyna Pakosińska i Stefano Terrazzino

Na studiach polonistycznych zaraziła się bakcylem... rozśmieszania publiczności. Razem z czterema kolegami stworzyła Kabaret Moralnego Niepokoju. Prywatnie Katarzyna Pakosińska jest troskliwą mamą Mai (8) i artystką zakochaną do szaleństwa w kulturze Gruzji. Obecnie przygotowuje swój pierwszy autorski program telewizyjny. Zdecydowała się też, po wielu namowach producentów, na udział w "Tańcu z gwiazdami". Mimo że przez długie lata tańczyła w zespole ludowym, tańca towarzyskiego musiała uczyć się od podstaw.

Jak się pani pląsa?

(śmiech) Przyjście do tego programu i pierwsze treningi uświadomiły mi, że jestem bardzo bliska kawałkowi drewna. I trzeba mnie porządnie ociosać, wpuścić jakąś energię... Zwyczajnie uczę się chodzić... na ten czas.

Ale pani już kiedyś tańczyła!

To był taniec folklorystyczny. Tańczyłam od dzieciństwa w zespole ludowym oraz miejscowe tańce w Tbilisi, stolicy Gruzji. A taniec towarzyski to zupełnie inna historia. Mój partner w programie cały czas mi mówi: "Kasiu, ty płyniesz, ty się unosisz", a tutaj trzeba dotknąć tego parkietu. Muszę przestać chodzić na paluszkach. Pierwsze treningi zresztą polegały na tym, że on łamał tę księżniczkę we mnie i mówił: "Chodź bliżej, bądź zwierzęciem" (śmiech).

Czyli chodzenie słabo, a jak jest z dotykaniem się w tańcu?

Absolutnie nie mam z tym problemu i mam nadzieję, że mój partner to potwierdzi. Bardziej mam kłopot ze zrobieniem czegoś nieeleganckiego. Na przykład z wypinaniem pupy. Mam już tak zakodowane, że to nie wypada, żeby kobieta w ten sposób się zachowywała.

Dlaczego pojawiła się pani w "Tańcu..." dopiero w tej edycji?

Byłam namawiana już od pierwszej, ale zawsze było to nie w porę. Najpierw byłam w ciąży, potem długo karmiłam, następnie były wyjazdy z kabaretem i zaangażowanie w film dokumentalny o Gruzji. Ale jak tylko rozstałam się z kabaretem, to dostałam telefon do producentki: "Teraz już nie będziesz miała wykrętów". I powiem, że teraz to się naprawdę z tego cieszę.

A co z pani nowym programem telewizyjnym?

Na razie nagraliśmy odcinek pilotażowy. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale powiem, że cały zespół, szczególnie jego męska część, ma ogromną frajdę z pracy.

A propos mężczyzn. Czy pani jest szczęśliwą singielką czy szczęśliwą w związku?

Szczęśliwą w związku.

Gdy pani zaczyna tańczyć, to n nz awsze najpierw się uśmiecha. Czy wszystko w życiu też pani robi w tej kolejności?

Może nie tyle się śmieję, ale uśmiecham się. Chyba dał mi to kabaret.

Pani mężczyzna to musi mieć dobrze z panią. Wesoło!

Jest bardzo wesoło, ale też inspirująco, bo ja dużo... gadam(śmiech). Czasami tak szybko, że mój rozmówca musi się zastanowić o czym mówię. To trochę tak, jak z tym komentatorem sportowym, który mówi i słyszy to co mówi w słuchawkach, więc jeszcze raz to powtarza.

Czy córka odziedziczyła po mamie perlisty śmiech?

Ja nadal nie wiem co to znaczy perlisty śmiech. Ale córka dużo się śmieje. I ma takie poczucie humoru, że widzę, że to idzie u niej w dobrą stronę. U mnie w rodzinie poczucie humoru jest dziedziczone po kądzieli; moja babcia jest przeuroczą osobą, ma ponad 90 lat, i nadal jest bardzo pogodna i pełna dobrej energii.

Jest pani śmieszką, ale też atrakcyjną kobietą. Jaki jest sekret pani wyglądu?

Dużo jem. Steki, banany, czekolada, ptasie mleczko (śmiech).

Łączy to pani razem?

Jasne. Nie dyskryminuję produktów spożywczych. Potrafię nawet jeść w nocy. Zero blokad.

Czego pani, roześmianej, szczęśliwej, pięknej życzyć?

Żebym się nie zatraciła w tym cyrku, który jest dookoła i została taką, jaką jestem.

Michał Wichowski

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Świat & Ludzie

Reklama