Reklama

Wojciech Pszoniak: Liczy się nadzieja

Poniedziałek, 18 lipca 2016 (10:36)

Film Andrzeja Wajdy „Ziemia obiecana” (1974) przypieczętował mocną pozycję trzech znakomitych aktorów – Daniela Olbrychskiego, Andrzeja Seweryna i Wojciecha Pszoniaka.

Odtwórca roli Moryca Welta miał oczywiście powody do dumy już wcześniej, zagrał bowiem Jeszuę Ha-Nocri w słynnym „Piłacie i innych” (1971) i Stańczyka w „Weselu” (1972).

Przyszedł na świat we Lwowie w 1942 roku, studia aktorskie skończył w Krakowie. W latach 80. zamieszkał w Paryżu. Do dziś zachwyca bywalców najlepszych teatrów we Francji i w Polsce. Scena to jednak nie jedyna jego miłość. Mało kto wie, że w młodości ten genialny aktor grał w orkiestrze wojskowej w Gliwicach, był nawet uczniem średniej szkoły muzycznej w klasie oboju. Doskonale radził sobie także ze skrzypcami i klarnetem.

O tym, jak ważna jest dla niego muzyka, przekonaliśmy się w ubiegłym roku. Pan Wojciech zagrał członka amatorskiego big-bandu, stroiciela fortepianów Felicjana Zuppe w znakomicie przyjętym na Festiwalu w Gdyni filmie Janusza Majewskiego „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” (2015, Srebrne Lwy).

Co ciekawe, nie zawsze wiedział, kim chce być. – Są ludzie, którzy od początku znajdują swoje miejsce na ziemi. Ja taki nie byłem – mówił otwarcie w jednym z wywiadów. Gdy już osiągnął sukces, miał do niego zdrowy stosunek. Do nagród, odznaczeń, nawet do gwiazdy w łódzkiej Alei Sław podchodził z dystansem i pokorą.

Powiedział kiedyś, że w ży ciu najważniejsza jest... nadzieja: – To wartość bezwzględna. Można egzystować bez wielu rzeczy. Nie można jednak żyć bez nadziei.

MAM

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama