Reklama

Zapchany kalendarz Anny Dereszowskiej

Niedziela, 6 maja 2012 (09:40)

Anna Dereszowska jest ostatnio bardzo zapracowana. Dubbing, teatr i film, a przede wszystkim opieka nad Lenką to tylko niektóre z jej zajęć. Sprawdź, nad czym jeszcze pracuje aktorka.

Zdjęcie

Anna Dereszowska /    /AKPA
Anna Dereszowska
/ /AKPA

Pani bohaterka - Sandra - wróciła do Polski z USA. To kilkuodcinkowy epizod, czy ponowne dołączenie do stałej obsady "M jak Miłość"?
- Z przyjemnością wracam na plan "M jak Miłość", bo lubię ekipę, z którą realizuję ten serial. Nie pojawiam się zbyt często na planie, jednak za każdym razem kiedy już jestem, czuję jakbym wróciła na łono rodziny. Ale że jestem już dzieckiem pełnoletnim, od czasu do czasu muszę opuścić moją serialową rodzinę i wtedy Sandra tez znika - z różnych powodów. Mam nadzieję, że dzięki temu postać, którą gram nie znudzi się widzom i po prostu będą za nią tęsknić. Oprócz serialu mam inne zobowiązania zawodowe: nagrywam dubbing, audiobooki, gram w czterech teatrach, realizuję indywidualne projekty - jak choćby moja debiutancka płyta z piosenkami Henryka Warsa. Za chwilę zaczynam kolejny film i muszę to wszystko jakoś w kalendarzu poukładać. 

Zdjęcie

Anna Dereszowska planuje tournee po Polsce
/ /AKPA


W tym samym serialu pojawia się też Pani partner życiowy, Piotr Grabowski. Nie jest Pani zazdrosna o jego sceny miłosne z Dominiką Ostałowską?

- A o jakich scenach pan mówi? (śmiech). Bo ja nie mam czasu oglądać telewizji, a nasze wątki się nie krzyżują, więc mimo że gramy w tym samym serialu, nie mamy wspólnych scen. Nie wiem, co na planie wyczynia mecenas Wiktor Żak (śmiech). Rodzicom małego dziecka - a jesteśmy przecież rodzicami 4-letniej Lenki - nie jest łatwo grać w jednym serialu. Staramy się tak układać nasze zawodowe zajętości, by jedno z nas zawsze mogło zająć się córką - zrobić  jej śniadanie, zaprowadzić czy odprowadzić z przedszkola, pójść na spacer.

A propos Pani płyty, skąd u tak młodej osoby zainteresowanie akurat przedwojennym repertuarem?
- Dla mnie piosenka musi mieć i dobry tekst, i melodię. To, co dziś słyszymy w radio czy telewizji to najczęściej monologi z rytmicznym podkładem. Co gorsze, słów prawie nie słychać, a melodii nie można powtórzyć, bo jest nijaka. Oczywiście raz na jakiś czas pojawiają się perełki jak Katie Melua czy Adele, ale na co dzień króluje miałkość. Dlatego z przyjemnością przypomniałam piosenki Henryka Warsa. Właściwie wiele z nich znamy, choć może nie zawsze wiemy, że są jego autorstwa! "Umówiłem się z nią na dziewiątą", "Sex Appeal", "Miłość Ci wszystko wybaczy" - to tylko 3 z 12 tytułów prawdziwych szlagierów Henryka Warsa, które można usłyszeć na mojej płycie.

Planuje Pani tournee po Polsce z recitalem?

- Na razie mam za sobą premierowy koncert, który odbył się pod koniec marca w warszawskim Och Teatrze. Publiczność przyjęła mnie bardzo dobrze, po koncercie usłyszałam wiele ciepłych słów - pewnie niektóre na wyrost, bo byłam mocno stremowana tego dnia (śmiech). Co do trasy, to bardzo bym chciała przedstawić repertuar Henryka Warsa publiczności z całej Polski. Niestety na razie moje zawodowe zajętości mi na to nie pozwalają. Właśnie zaczynam film kinowy, który będzie realizowany za granicą. Po powrocie wchodzę na plan kolejnej produkcji, ale mam nadzieję, że po wakacjach raz na jakiś czas uda mi się pojechać gdzieś na drugi koniec Polski i zaśpiewać "Już nie zapomnisz mnie" i wiele innych pięknych piosenek z tej płyty.

Rozmawiał Mariusz Sobota (Dwutygodnik "Świat Seriali")

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Reklama