Reklama

Anita Werner o wizycie w brazylijskim więzieniu

Wtorek, 26 kwietnia 2016 (13:35)

W ciasnych celach więzienia w São Paulo osadzonych jest 1051 kobiet. Anita Werner odwiedza je, by zdać relację z niezwykłego konkursu.

Znana polska dziennikarka trafiła do jednego z najcięższych zakładów karnych dla kobiet w São Paulo! – brzmi sensacyjnie i nieprawdopodobnie.

Bo i zdawało się to nieprawdopodobne – po wielu miesiącach walki TVN Style jako jedyna stacja na świecie uzyskała zgodę na zrealizowanie materiału dokumentalnego z wyborów Miss Więzienia, imprezy, która odbywa się tu co roku.

W dodatku w dniu Matki Bożej Miłosiernej...

Dla osadzonych kobiet ten właśnie dzień jest jedynym, na który czekają przez pozostałe 364 dni w roku – zamknięte w celach, odziane w identyczne uniformy, bez biżuterii i kosmetyków. I nagle nadchodzi moment, w którym mogą znów poczuć się kobietami, założyć wieczorowe suknie, szpilki, uczesać się, umalować, zabłysnąć.

Cieszą się jak małe dziewczynki: elegancją, chwilowym powiewem wolności... Co ciekawe, wybory odbywają się w kaplicy więziennej: to jedyne pomieszczenie, w którym można zgromadzić tak liczną widownię.

Przychodzą ludzie z zewnątrz?

Tylko wybrani: ci, którzy biorą udział w przygotowaniach, fryzjerzy, styliści, makeupiści oraz jurorzy, zazwyczaj powiązani z brazylijskim więziennictwem.

Publiczność stanowią wyłącznie osadzone, a także ich dzieci, które urodziły się w więzieniu. Wszystko odbywa się profesjonalnie, choć nagrody są skromne. Za to splendor, jaki spada na zwyciężczynię, jest niewyobrażalny.

Czy więźniarkami są wyłącznie Brazylijki?

Przeważnie, choć spotkaliśmy tam też Bułgarkę i Hiszpankę, zatrzymane na lotnisku za przemyt narkotyków. Wszystkie chętnie nam opowiadały historie życia, które utknęło teraz za kratami. Przyznaję, są one niekiedy tak poruszające, że tylko z trudem da się zachować spokój.

Jak się Pani udało nawiązać z nimi dobry kontakt?

Cała sztuka polega na zdobyciu zaufania, starałam się z nimi rozmawiać nie z poziomu intruza, ale tak po prostu, po ludzku, jak człowiek z człowiekiem – i to poskutkowało. Poza tym muszę przyznać, że nasza ekipa, z dalekiego kraju, budziła powszechną ciekawość i chęć poznania, co też pomogło.

Rozmawiała Jolanta Majewska

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama