Reklama

Bella i Sebastian 2. Piękny film dla rodziny

Czwartek, 7 stycznia 2016 (15:33)

Ciąg dalszy fascynujących przygód francuskiego sieroty Sebastiana i jego ukochanego psa, kudłatego owczarka Belli. Tym razem ci niezwykli towarzysze wyruszą w drogę przez góry i las, by odnaleźć przyjaciółkę chłopca, Angelinę.

Przepiękny francuski film rozbawi i wzruszy nie tylko tych, którzy polubili pierwszą część („Bella i Sebastian”, 2013). Wszyscy przecież wiemy, że opowieści o przyjaźni chłopca i psa są najfajniejsze.

Na początku była Lassie, potem Beethoven i wiele innych sympatycznych czworonogów, teraz – nasze serca podbija ubrana w grube, białe futro Bella.

Spotykamy ją, gdy Sebastian (Félix Bossuet), po zakończeniu drugiej wojny światowej, czeka razem z dziadkiem Cesarem (Tchéky Karyo) na awionetkę, którą wróci Angelina (Margaux Chatelier).

Dziewczyna od lat jest trochę siostrą, a trochę zastępczą mamą chłopca, który jako niemowlę został znaleziony przez Cesara w śnieżnych zaspach. Nic dziwnego, że przywiązał się do niej jak do najbliższej istoty na świecie!

Nieważne, że w czasie wojny stracił ją z oczu. Wie, że walczyła na froncie, ba, nawet, jak z dumą podkreśla: – Strzelała do wroga. Tymczasem do wioski dociera wieść, że awionetka, wioząca dziewczynę i innych wracających z frontu żołnierzy, uległa wypadkowi. Runęła z wysokości prosto w gęsty las, pokrywający górskie stoki...

Las stanął w płomieniach, strażacy widzieli wrak, ogień nadal nie został ugaszony. Z wielu innych filmów wiemy, że miłość bywa nielogiczna i że właśnie tej jej właściwości zawdzięczamy niejeden cud.

Tym razem to dziadek Angeliny oraz Sebastian stawiają na intuicję wbrew logice. Gdy przyjaciele z miasteczka przekonują Cesara: – Ona nie żyje. Nie żyje! Musisz się z tym pogodzić! – Sebastian podsłuchuje, wtulony w sierść Belli. Ani dziadek, ani chłopiec nie wierzą, że umarła.

Nazajutrz wyruszają w drogę. Chcą przedrzeć się przez las, pokonać górskie stoki i odnaleźć Angelinę. Po drodze trafiają do drewnianego domku, w którym ma bazę pewien wyjątkowo gburowaty, krzykliwy pilot Pierre (Thierry Neuvic).

Wiąże się z nim sekret, którego nie będziemy zdradzać – popsułoby to niespodziankę! Wędrowcy proszą, by wyruszył z nimi na poszukiwanie Angeliny. Niestety, gość z niemiłym charakterem nie ma na to ochoty. Skuszą go dopiero pieniądze od Cesara.

Postawi też warunek: – Lecę sam! Jakże się zdziwi, gdy już w powietrzu przekona się, że na pokładzie jest także chłopiec i... wielki, biały pies. To dopiero początek pasjonującej przygody.

Maciej Misiorny

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama