Reklama

Blue Jasmine: Nowy film Allena

Poniedziałek, 16 września 2013 (10:30)

Ci z Was, którzy przywykli do Allena po europejsku, będą zaskoczeni. Reżyser znowu kręci w USA i robi to naprawdę świetnie. Ten film to opowieść o niezwykłej kobiecie, która traci wszystko...

Zbliżający się do 80. Woody Allen wraca do formy i... prześciga samego siebie.

W „Blue Jasmine” jest bowiem miejsce i na dobrze nam znane obsesje mistrza, takie jak lęk przed śmiercią, kłamstwa, neurozy mieszkańców wielkich miast, seks „byle gdzie, z byle kim”, i na śmiech do rozpuku, i wreszcie na allenowską autoironię.

Oto Jasmine (Cate Blanchett), która nigdy w życiu nie pracowała, ląduje na bruku. Jej niewiarygodnie bogaty mąż Hal (Alec Baldwin) okazał się bowiem oszustem, który po latach lewych interesów i zdrad trafił do więzienia.

Żona spłaca długi

Żona spłaca długi, uwalnia się od dręczyciela, lecz sama traci wszystko. Czy nowojorska dama o manierach księżnej przywyknie do życia gdzieś w San Francisco, u boku biednej siostry?

Pewne jest jedno: to będzie trudna podróż. – W dodatku zupełnie inna niż w hollywoodzkich filmach. Tam zwykle ktoś nieszczęśliwy znajduje szczęście, pieniądze, miłość.

Tu ktoś mający wszystko traci je – mówi aktorka. Jasmine będzie popijać, by zagłuszyć wspomnienia. Czy spotka raz jeszcze kogoś, kto da jej szczęście?

A może demony przeszłości, wspomnienia męża i przybranego syna zaprzepaszczą szansę na lepsze jutro?

Brawa na stojąco dla Allena i pary Blanchett-Baldwin. Rewelacyjne kino na najwyższym poziomie!

Maciej Misiorny

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama