Reklama

Bodo. To do nich należał świat

Wtorek, 26 kwietnia 2016 (13:35)

Biły dla nich serca milionów złaknionych rozrywki Polaków. Amanci i boginie estrad, współcześni Eugeniusza Bodo, w latach 20. i 30. błyszczeli jak dzisiaj największe gwiazdy Hollywood.

Jeśli mają Państwo ochotę na podróż w czasie, ten serial jest najlepszym wehikułem. To nie tylko opowieść o przedwojennym celebrycie, mistrzu elegancji i amorów Bodo (w odc. 5., 3 kwietnia Antoni Królikowski ustąpi miejsca Tomaszowi Schuchardtowi, który będzie go grał już do samego końca).

To także świadectwo epoki, spotkanie z ludźmi, których talent rozkwitał w latach 20. i 30., elektryzując bywalców modnych teatrów, rewii i kabaretów. Korowód gwiazd otwiera Zula Pogorzelska (Roma Gąsiorowska, od 3.04) – aktorka, piosenkarka, przelotna, ale znacząca miłość (no dobrze, miłostka) Bodo.

Obok niej pojawia się ten, który sprawił, że zabłysnęła na deskach Teatru Qui Pro Quo, legendarny dyrektor Jerzy Boczkowski, rewelacyjnie grany przez Piotra Szwedesa (3.04).

Zobaczmy, z jakim wdziękiem ten lew salonowy potrafił namówić aktorów do spełniania wszystkich swoich zachcianek. W gronie kolorowych ptaków, żyjących z miłości tłumów, znajdziemy aktorkę Norę Ney (Anna Próchniak), wdającą się w krótciutki romans z Bodo.

Poznali się na planie filmowym. I choć stylizowała się na naiwną pannę z prowincji, doskonale wiedziała, jak dopiąć swego. Poznamy także ciemnoskórą Reri Tahitankę, czyli Annę Chevalier (Patricia Kazadi) – artystkę, z którą Eugeniusz związał się drogą umowy notarialnej w zamian za futro i... skrzynkę wina. Kochała go bez wzajemności. Po rozstaniu zaczęła zaglądać do kieliszka.

Polę Negri (Edyta Herbuś) już znamy: oczarowała młodego Bodo, gdy uciekł z Łodzi do Warszawy (odc. 2). Ona była diwą, on marzycielem, o którym nikt nie słyszał. W tym samym odcinku pojawił się również Adolf Dymsza (Bartłomiej Kotschedoff) – anonimowy i nieznany.

Epizody, w których razem z Bodo stworzą niezapomniany duet, jeszcze przed nami... Tak, to właśnie oni w filmie „Paweł i Gaweł” śpiewali „Ach śpij, kochanie”. Państwo też chcieliby wiedzieć, jak ta przepiękna kołysanka zabrzmi w ustach Tomasza Schuchardta i Bartłomieja Kotschedoffa?

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama