Reklama

Dorota Wellman i Paulina Młynarska o "Mieście kobiet"

Środa, 27 marca 2013 (09:51)

Poruszają tematy trudne, intymne, kontrowersyjne. Sprawy, które, jak wyznaje Dorota Wellman, wracają czasem w snach... – Pokazujemy różne postawy życiowe, by każdy mógł poznać inny sposób myślenia – wyjaśnia Paulina Młynarska.

Zdjęcie

/Mat. Prasowe
/Mat. Prasowe

Zdjęcie

– Wchodząc do studia, cieszę się na naszą rozmowę, zawsze jestem ciekawa poglądów Doroty. A przy okazji często żartujemy z siebie…  – mówi Paulina Młynarska. /Mat. Prasowe
– Wchodząc do studia, cieszę się na naszą rozmowę, zawsze jestem ciekawa poglądów Doroty. A przy okazji często żartujemy z siebie… – mówi Paulina Młynarska.
/Mat. Prasowe

Nowy sezon „Miasta kobiet” przyniósł trochę zmian.

Paulina Młynarska: – Powracamy do dyskusji, zapraszamy gości o różnych poglądach. Będziemy rozmawiać o tym, co może dotyczyć każdego z nas, np. o GMO, cesarce na życzenie, eutanazji… Będzie też rozmowa, która nas zaskoczyła – o egzorcystach. Okazuje się, że osoby, które mają objawy choroby psychicznej, chętniej zgłaszają się do księdza niż do lekarza. Łatwiej jest przyznać: „jestem opętany”, niż „mam problem ze zdrowiem psychicznym”.

Mamy w Polsce ponad stu księży, którzy zajmują się egzorcyzmami.

Czy to oznacza, że teraz będzie w programie więcej fachowców i ekspertów?

Dorota Wellman: – Punktem wyjścia zawsze jest dla nas historia zwykłego człowieka. W odcinku o egzorcystach też pokazaliśmy przypadek dziewczyny, która przez dziesięć lat widziała demony. Te wizje ją dręczyły, ale nie przyszło jej do głowy, by iść do psychiatry. Była w grupie modlitewnej. Sądziła, że to jej pomoże…

Jakiś jeszcze temat szczególnie zapadł Paniom w pamięć?

P.M.: – Odcinek o hipnozie! Dla mnie wyjątkowy także z tego względu, że poddałam się się temu i cofnęłam o kilka wcieleń…. D.W.: – Byłaś Kleopatrą, leżałaś na plaży, a wokół palmy i małpy… (śmiech)! Żartuję i dokuczam Paulinie, ale sprawa jest poważna, bo wiele osób traktuje hipnozę jako prosty sposób, by się odchudzić, rzucić palenie czy rozwiązać jeszcze inny problem. Pytanie – czy oddają się w ręce profesjonalistów, czy szarlatanów? To przecież grzebanie w ludzkiej podświadomości. Bardzo delikatna rzecz. Nie wiem, czy bym chciała, żeby ktoś tak zaglądał do mojej duszy.

Kim są Wasi bohaterowie? Jak namówić ludzi, by przed kamerami opowiedzieli o swoich problemach, często bardzo intymnych?

D.W.: – To efekt pracy naszych dokumentalistów. Często właśnie w naszym studiu te osoby pierwszy raz opowiadają o swoich bardzo traumatycznych doświadczeniach.

P.M.: – Żyjemy w takich czasach, że media coraz częściej służą ludziom do załatwiania różnych spraw. To dla wielu sposób oczyszczenia się, zrzucenia ciężkiego bagażu. Zaznaczę przy tym, że przychodzą do nas bezinteresownie. Nie płacimy za historie. Czasem spotykamy się z zarzutem, że chcemy szokować, ale nie zgadzam się z tym. Pokazujemy różne postawy życiowe po to, by każdy z nas mógł poznać i zrozumieć inny sposób myślenia i postępowania ludzi.

Jak radzicie sobie z emocjami? Bo wysłuchanie tylu trudnych opowieści zapewne nie jest łatwe?

D.W.: – Obie mamy ten sam sposób: sport. Wysiłek fizyczny pozwala nam oczyścić ciało. Z umysłem jest trudniej, bo czasem jeszcze długo myślimy i rozmawiamy o sprawach poruszonych w programie. To wraca też w snach. Nie jesteśmy z kamienia.

P.M.: – Staram się oddzielać program od mojego życia. Wychodzi mi to teraz lepiej niż na początku – wtedy za bardzo angażowałam się w te historie, rozpamiętywałam je, omawiałam w domu… W rezultacie byłam potwornie zmęczona. Musiałam stworzyć sobie barierę, by nie brać wszystkiego za mocno do siebie.

Jak Wam się układa współpraca? Jaką partnerką do rozmów jest Pani Paulina, a jaką Pani Dorota?

D.W.: – Najlepszą, jaką miałam! Paulina to partner intelektualny. Mam przyjemność z każdego spotkania, radość, kiedy do siebie telefonujemy. Dobrze się dogadujemy, wchodząc do studia, nie musimy mieć ścisłego scenariusza. Do tego stopnia dobrze nam się pracuje, że napisałyśmy razem książkę. Pojawi się w maju. To będzie nasza dyskusja na tematy społeczne, polityczne, istotne sprawy kobiet…

P.M.: – …Książka będzie miała tytuł „Kalendarzyk niemałżeński”. Jest mi bardzo miło słyszeć słowa Doroty. Ja mogę powiedzieć to samo – to jest najlepsze spotkanie zawodowe, jakie mogłam sobie wymarzyć!

Rozmawiała: Anna Janiak

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama