Reklama

Efekt Franciszka. Kim jest Jose Mario Bergoglio

Czwartek, 7 stycznia 2016 (15:33)

Po wyborze 13 marca 2013 roku na Stolicę Piotrową Jorge Mario Bergoglio, każdy chciał się dowiedzieć, kim jest jezuita z Ameryki Południowej. Mówiono, że jest otwartym człowiekiem, żyjącym blisko ludzi.

Potwierdził to też urodzony w Argentynie ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski, który wspominał, że kardynała Bergoglio można było spotkać w autobusie lub metrze.

– Ktoś mi opowiadał, że kardynał zaczął z nim rozmawiać w autobusie i pytał o wiele spraw, w tym o miejsce pracy. W pewnym momencie ów człowiek zapytał: – A ksiądz gdzie pracuje? W odpowiedzi usłyszał: – A ja jestem arcybiskupem Buenos Aires…

Skromność i prostota Franciszka sprawiły, że cały świat zaczął o nim mówić. A było o czym! Na pierwszej po wyborze kolacji z kardynałami zażartował: – Mam nadzieję, że Bóg wam wybaczy to, coście zrobili!

Później szerokim echem odbiły się jego słowa na temat aut, jakimi jeżdżą księża. – Uważam, że samochód jest potrzebny, bo dzięki niemu można dużo zrobić, dużo podróżować. Ale wybierajcie skromniej! A kiedy będziecie jednak dobierać sobie jakiś piękny model, to pomyślcie, ile dzieci umiera z głodu – apelował.

Sam dał przy tym przykład, przesiadając się z limuzyny do Forda Focusa. „Efekt Franciszka” opowiada o fascynacji ludzi z całego świata, i to nie tylko katolików, papieżem z Ameryki Południowej.

Tytuł dokumentu zaczerpnięto z włoskiej prasy, gdzie po raz pierwszy pojawił się termin „efekt Franciszka”. Dotyczył m.in. zwiększonej liczby wiernych na mszach i większej ilości powołań pod wpływem nauczania papieża.

Później zaczęto wykorzystywać go globalnie. Dziś cały świat z uwagą słucha słów niezwykłego jezuity. Oby jak najdłużej.

MJ

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama