Reklama

Kevin sam w Nowym Jorku. Bawi nas już 25 lat!

Wtorek, 8 grudnia 2015 (09:33)

Historia roztrzepanego, bardzo pomysłowego chłopca jest znana widzom na całym świecie. Uroczy blondynek Kevin (Macaulay Culkin) wychowuje się w dużej rodzinie państwa McCallister.

Przedświąteczną tradycją familii jest wspólny wyjazd i towarzyszące mu konflikty oraz nieodłączne zamieszanie. I choć od premiery pierwszej części jego przygód – „Kevin sam w domu” – minęło właśnie 25 lat, to ta opowieść należy do filmów, które nigdy się nie nudzą. Nawet obejrzany po raz setny.

U nas jest otoczony prawdziwym kultem. Kiedy w 2010 roku stacja Polsat zapowiedziała, że nie wyemituje filmu w okresie świątecznym, widzowie zaprotestowali. – Nie ma świąt bez Kevina! – grzmieli oburzeni. Cóż, kochamy go, podobnie jak drugą cześć jego perypetii – „Kevin sam w Nowym Jorku” (1992).

Tym razem malec wsiada do innego samolotu, niż reszta jego rodziny i ląduje w Nowym Jorku. Zaopatrzony w gotówkę i karty kredytowe, zamienia metropolię w prywatny plac zabaw.

Najwięcej utrapienia mają z nim znani z pierwszej części Harry i Marv, gamoniowaci włamywacze (w tych rolach Joe Pesci i Daniel Stern), którzy w Nowym Jorku planują swój wielki skok. Co ciekawe, Pesci chciał, by jego relacja z filmowym Kevinem wypadła na ekranie przekonująco.

Unikał więc Macaulaya na planie, by młody aktor naprawdę się go trochę bał. Tym, którzy po seansie poczują niedosyt, proponujemy książkę „Kevin sam w domu” (Wydawnictwo Znak).

Powstała na podstawie scenariusza Johna Hughesa. W Wigilię o godz. 20.05 Polsat tradycyjnie zaprasza na „Kevina samego w domu”.

JBJ

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama