Reklama

Kuchenne rewolucje. Magda Gessler rzuci miską?

Wtorek, 8 marca 2016 (15:34)

Przed nami trzynasty sezon „Kuchennych rewolucji”. Kto tym razem zdecyduje się poddać swoją restaurację diametralnej metamorfozie pod okiem Magdy Gessler?

Bankrutujący właściciele restauracji i barów, którzy zgłaszają się do „Kuchennych rewolucji”, nie mają nic do stracenia. Ich biznes i tak jest w rozsypce. Ale jeśli z pomocą Magdy Gessler uda im się wypłynąć na powierzchnię i przyciągnąć liczną klientelę, to udział w programie zyskuje sens. Nawet kosztem upokorzeń i krytyki. Ba! Także inwektyw, których znana restauratorka nie szczędzi na planie.

Chociaż trzynastka kojarzy się z pechem, to nie tym razem. Najnowszy sezon zapowiada się bardzo emocjonująco.

„Bar u Marka”

W pierwszym odcinku nowej serii będziemy śledzić „rewolucję” w „Barze u Marka”. Jego właścicielami są Marek i Agnieszka, którzy przez wiele lat mieszkali w Niemczech. Oboje ciężko pracowali, oszczędzając każdy grosz i marząc, że pewnego dnia zostaną rodzicami. Udało się.

Okazało się jednak, że ich synek urodził się chory. Dla jego dobra postanowili zmienić klimat. Podjęli decyzję o powrocie do Polski, do rodzinnej miejscowości Marka, Knyszyna.

Jest to malownicze miasteczko położone na Podlasiu, niedaleko atrakcyjnych turystycznie miejscowości, takich jak Kiermusy – słynne z ostoi żubra, oraz Tykocina, rozsławionego przez zabytki kultury żydowskiej. Wydawać by się mogło, że takie miejsce to idealna lokalizacja, żeby otworzyć niewielki bar – myślał Marek, kiedy w Knyszynie otwierał „Bar u Marka”.

Nigdy nie pracował w gastronomii. Na co dzień zajęty jest pracą w gospodarstwie rolnym, a Agnieszka większość czasu poświęca dziecku. Naiwnie więc założyli, że wystarczy „wstawić kebab” i kogoś do obsługi, a biznes sam będzie się kręcił. Rzeczywistość okazała się jednak diametralnie inna. Na kebaby i zapiekanki nie było chętnych.

Pracujące w barze kucharki z własnej inicjatywy zaproponowały zmianę menu. Zaczęto serwować lokalne potrawy, a mimo to wciąż nie przybywało klientów. Ostatnią deską ratunku stał się udział w „Kuchennych rewolucjach”.

Tak, jak w życiu

W ciągu czterech dni Magda Gessler postawi diagnozę i przepisze skuteczne „lekarstwo” na przeorganizowanie baru. Temperamentna i wymagająca restauratorka budzi lęk wśród uczestników, bo nigdy nie wiadomo, co jej się spodoba, a co nie.

Sama przyznaje, że czasami trzeba rzucić miską, żeby przekonać kogoś do refleksji. Tempo zmian wymaga szybkich decyzji. Dla niej to codzienność. Chociaż od sześciu lat prowadzi „Kuchenne rewolucje”, to w tym samym czasie zajmowała się też własnymi restauracjami, pisała książki oraz zasiadała w jury programu „MasterChef”.

Ale tych wszystkich zajęć nie traktuje jak pracę, ale jak pasję. Może dlatego trudno ją nazwać pracoholiczką, bo ona po prostu kocha to, co robi. I zawsze jest sobą. Co potwierdza też jej córka, Lara: – W programach zachowuje się tak, jak w prawdziwym życiu.

MJ

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama