Reklama

Opowieść o Jerzym Kuleju

Czwartek, 20 listopada 2014 (13:39)

Dwukrotny medalista olimpijski i jeden z najbardziej utytułowanych polskich pięściarzy w historii. Jako dziecko był dużo mniejszy i słabszy od rówieśników.

– Był w mojej klasie taki Henio, najsilniejszy chłopak, który rządził na każdym kroku. Również chciałem zaistnieć, dlatego kupiłem książkę „ABC boksu” i nauczyłem się podstaw.

Wywołałem z Heniem sprzeczkę, zrobiono nam miejsce pod tablicą. Rywal mnie złapał, a ja zrobiłem krok w tył i lewym prostym uderzyłem go w nos. Jego matka nie chciała uwierzyć, że to ja pobiłem jej syna – wyznał ośmiokrotny mistrz Polski.

Karierę rozpoczął jako 15-letni chłopak. Imponował walecznością i niespożytą energią w ringu. Zadziorny był też poza nim. W 1968 r., po zakończeniu zgrupowania przedolimpijskiego w Zakopanem, brał udział w głośnej na cały kraj bójce z góralami pod kinem „Giewont”.

Swoje przygody opisał w książce „Jerzy Kulej – dwie strony medalu”. W 1976 r. wystąpił w filmie Marka Piwowskiego „Przepraszam, czy tu biją?”. – Walcząc na ringu, nigdy nie zostałem znokautowany – wspominał.

Niepokonanego sportowca zawiodło serce. W grudniu 2011 roku zasłabł podczas benefisu Daniela Olbrychskiego. Wracał do zdrowia, jednak w lipcu 2012 dostał zawału i zmarł. 19 października obchodziłby 74. urodziny.

W dokumencie Artura Szulca Jerzy Kulej opowiada o stoczonych pojedynkach, przyjaciołach, a także trudnościach, które musiał pokonać, aby osiągnąć sukces.

JBJ

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama