Reklama

Taniec z gwiazdami. Najważniejsze jest zaangażowanie

Czwartek, 14 kwietnia 2016 (09:35)

Odpowiadają za przepiękne układy taneczne, które co tydzień podziwiamy w show. – Nie zawsze wszystko idzie jak po maśle – przyznają nam choreografowie programu.

Poczucie rytmu, sprawność fizyczna i dobra kondycja to w „Dancing with the Stars...” tylko połowa sukcesu. Aby efektownie poruszać się na parkiecie, istotne jest zaangażowanie, pełna koncentracja oraz zdyscyplinowanie.

Różne temperamenty

– Każda z gwiazd jest osobowością, ma inny gust i historię, odmienny bagaż doświadczeń, inne aspiracje – mówi Maciej Zakliczyński, główny choreograf w „Tańcu z gwiazdami”, specjalizujący się w towarzyskich tańcach standardowych.

– Podobne cechy dotyczą też tancerzy. Zderzenie wszystkich cech obu stron często wywołuje reakcje chemiczne, z których powstaje coś pięknego albo brzydkiego, niebezpiecznego albo spokojnego – dodaje choreograf, pod którego okiem uczestnicy programu uczą się walców angielskich i wiedeńskich, slow foxtrotów i quickstepów czy tanga.

Jednak podczas żmudnych, czasochłonnych prób nie zawsze wszystko idzie jak po maśle...

Liczy się rytm

– Największym wrogiem jest... wstyd. To może wydawać się nieco dziwne, bo nasze gwiazdy od wielu lat mają styczność z kamerą i publicznoś- cią. Występy na żywo nie są dla nich niczym nowym, ale w przypadku tańca niektórzy czują się w jakiś sposób obnażeni, odarci z fizyczności – tłumaczy Janja Lesar, odpowiedzialna w show za tańce latynoamerykańskie.

– Muszą szybko zaufać swojemu partnerowi, z którym dopiero co się poznali i w bardzo krótkim czasie nauczyć się czegoś, co nam zajęło lata. Stąd spięte ciało, nerwowość i stres – wyjaśnia trenerka i dodaje, że zazwyczaj potrzeba nieco czasu, by „okrzepnąć”, złapać rytm. Dla większości uczestników „Taniec...” to przygoda życia.

– Kiedy już się otworzą, czują się szczęśliwi. Odkrywają siebie na nowo, poznają własne ciało i jego potrzeby, mają większą świadomość – opowiada nam o kulisach show pochodząca ze Słowenii choreografka, była mistrzyni świata w tańcach latynoamerykańskich.

– Kobiety czują się bardziej seksowne, atrakcyjne. Także mężczyźni stają się bardziej namiętni i pewni siebie. Ci, którzy odpadają z rywalizacji, niejednokrotnie mówią nam, że czują olbrzymi niedosyt. Każdy ma coś innego do pokazania, a taniec jest idealnym sposobem na poznanie się z zupełnie innej strony – kontynuuje Janja.

Nic na siłę

– Zdarza się, że uczestnik ma kłopot z ko ordynacją lub zapamiętywaniem kroków, do niczego jednak nikogo nie zmuszamy – zdradza tajniki swojej pracy Maciej Zakliczyński.

– Jeśli ktoś złapie kontuzję wynikającą na przykład ze zmęczenia, sam podejmuje decyzję, czy chce nadal brać udział w programie.

Najważniejszy dla nas jest komfort uczestników, to, żeby każdy czuł się bezpiecznie. Dlatego jesteśmy nie tylko choreografami, ale przyjaciółmi i psychoterapeutami naszych gwiazd – dodaje choreograf, na co dzień współpracujący z teatrami w Polsce i za granicą.

Po każdym z treningów razem z Janją wymieniają się uwagami na temat swoich podopiecznych, konsultują się z lekarzem w sprawie ewentualnych niebezpieczeństw i kontuzji, a także ustalają z producentami rodzaj tańca oraz szczegóły dotyczące kostiumów.

Rywalizacja i przyjaźń

– Lubię ryzyko i burzenie ustalonych konwencji – opowiada pan Maciej. – Na szczęście są wśród naszych gwiazd i ich partnerów tacy, którzy czują podobnie i dają mi zielone światło. Pozwalają, bym realizował moje kontrowersyjne choreograficzne pomysły. Z trenerami, którzy partnerują uczestnikom, znamy się jak „łyse konie”.

Nie ma bardziej profesjonalnych tancerzy w tym kraju, którzy wiedzieliby, na czym polega ten program i jak doprowadzić gwiazdy na szczyt ich możliwości. Jesteśmy doskonale zgranym zespołem, wzajemnie sobie pomagamy, rywalizacja nie wyklucza przyjaźni i to robi na mnie największe wrażenie – dodaje choreograf.

Artur Krasicki

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama