Reklama

Zmiana warty w Bodo. Tomasz Schuchardt

Środa, 18 maja 2016 (11:35)

Nieczęsto zdarza się, by aktor nie „przyrósł” do jednej roli lub typu postaci. Krótko mówiąc: by nie został zaszufladkowany, a w efekcie nie powielał siebie. Tomaszowi Schuchardtowi jak dotąd udaje się uciekać przed takimi pułapkami. W każdym kolejnym filmie sięga po zupełnie inne środki wyrazu.

Ostatnio oglądaliśmy go w historii życia i śmierci założycielki Fundacji Rak’n’Roll Magdy Prokopowicz – dramacie „Chemia” Bartka Prokopowicza. Był tam trochę egoistycznym, niepotrafiącym cieszyć się z życia dorosłym chłopcem, którego spotkanie z Magdą (w filmie Leną, graną przez Agnieszkę Żulewską) zmienia nie do poznania. Potem pojawił się w kontrowersyjnym horrorze „Demon” przedwcześnie zmarłego Marcina Wrony: tu także był nie do poznania.

Teraz – obejrzymy go w roli, która ma szansę stać się kreacją życia artysty

Już 3 kwietnia (odcinek piąty) 29-letni gdańszczanin wcieli się bowiem w mistrza elegancji, aktora, piosenkarza i kobieciarza Bogdana Eugène’a Junod w „Bodo”. Na pokazie specjalnym mieliśmy okazję oglądać go we fragmentach serialu. Schuchardt spisuje się na medal, kreując człowieka obdarzonego charyzmą i silną osobowością. Jego Bodo ma szelmowski wdzięk, potrafi jednym błyskiem w oku zawrócić w głowie kobietom i przekonać do swojej racji mężczyzn. Ma też tę cechę, bez której nie sposób wyobrazić sobie genialnego artysty – egocentryzm, sprawiający, że pragnie, by uwaga wszystkich skupiała się właśnie na nim. Takie: patrzcie na mnie, bo to ja jestem tu najważniejszy.

To już zupełnie inny człowiek niż młody Bodo, dopiero szukający drogi do świata warszawskich teatrów i kabaretów, grany przez Antka Królikowskiego w odcinkach 1-4. Zobaczmy, jak Tomasz Schuchardt sprawdzi się w kolejnych epizodach, pełnych gwiazd, pięknych pań, niezwykłych romansów, szalejących na jego punkcie tłumów i dramatycznych wydarzeń ostatnich dni życia słynnego amanta.

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama