Reklama

Panasewicz skompletował drużynę

Poniedziałek, 16 stycznia 2012 (16:40)

13 i 14 stycznia w Olecku dla wszystkich chętnych do udziału w "Bitwie na głosy" były dniami pełnymi emocji. Janusza Panasewicza nie ominęły wspomnienia i wzruszenia. Jego drużyna jest już kompletna.

Zdjęcie

  Janusz Panasewicz podczas castingu /materiały prasowe
  Janusz Panasewicz podczas castingu
/materiały prasowe

Wszyscy fani muzyki już od samego rana tłoczyli się na korytarzach Centrum Kultury Mazury Garbate w rodzinnym mieście Janusza Panasewicza. Frekwencja i poziom wokalny uczestników przesłuchań, przerosły najśmielsze oczekiwania wokalisty, który następnego dnia spotkał się ze szczęśliwcami, zakwalifikowanymi do drugiego etapu.

Na tej samej scenie swoje pierwsze muzyczne kroki stawiał przyszły wokalista Lady Pank.

- Pamiętam jak ta scena wydawała mi się taka ogromna. Stałem na niej i śpiewałem piosenki radzieckie. Dziś wydaje mi się ona dużo mniejsza. I cieszę się, że znów na niej jestem z wami - takimi słowami zwrócił się podczas castingu do nietypowej tym razem publiczności, której część trafić miała przecież do zespołu wokalnego z Olecka.

Okazało się bardzo młodzi ludzie, których mamy były przed laty fankami Lady Pank, doskonale znają repertuar zespołu. - Pamiętasz tę piosenkę? Nawet ja jej nie pamiętam - śmiał się Panasewicz, gdy dwudziestokilkuletnia Sylwia zaśpiewała utwór "Oh, Luczija". Nie zabrakło też wzruszeń. Na castingu pojawił się między innymi pan Henryk, emerytowany krawiec, dobry znajomy zarówno Janusza Panasewicza, jak i jego mamy. Artysta zna go od dziecka i nie spodziewał się, że starszy pan z rodzinnego miasta, przygotuje dla niego taką niespodziankę. Przygrywając sobie na akordeonie, zaśpiewał napisaną przez siebie piosenkę o Olecku, po której wielu obecnych tego dnia na castingu miało łzy w oczach. Z kolei w młodej zbuntowanej rockmance Joannie wokalista Lady Pank, jak przyznał, dostrzegł cząstkę siebie z dawnych lat. Dlatego zaufał niepokornej dziewczynie, gdy obiecała mu, że w programie zrobi wszystko, by stworzyć zgrany zespół, a swój indywidualizm wykorzysta, by dodać finałowej szesnastce różnorodności i specjalnego, unikalnego charakteru. Na koniec wszyscy wspólnie wykonali "I love rock'n'roll".

Teraz przed szczęśliwą szesnastką czas ciężkiej pracy. Rywalizację krajan Panasewicza z pozostałymi drużynami zobaczymy już wiosną w TVP 2.

Artykuł pochodzi z kategorii: Bitwa na głosy

Reklama