Reklama

Kto zawładnie sercami jurorów i widzów w "Must Be The Music"?

Piątek, 12 października 2012 (14:53)

Pierwsze emocje odcinków na żywo "Must Be The Music" już za nami. W finale 4. edycji są już Przemysław Radziszewski i Maciej Krystkowiak. W kolejnym odcinku muzycznego show ośmiu wykonawców zaprezentuje się najlepiej, jak tylko potrafi. Poznajcie ich!

Zdjęcie

"Trzynasta w samo południe" /fot  /materiały prasowe
"Trzynasta w samo południe"
/fot /materiały prasowe


Dawid "Klepson" Klabecki ma 21 lat pochodzi z Chodzieży i ...rapuje o własnym życiu. "Czy przeszedłeś przez narkomanię i alkoholizm?" pytała go w odcinku eliminacyjnym Kora. W walce o finał, Dawid postawił na własny utwór "To tylko 5 minut", gdyż jak przekonuje - "Dla mnie hip hop to życie".

Zdjęcie

Piotr Kita
/fot /materiały prasowe

Zupełnie inna muzyczna bajka, to zespół Trzynasta w samo południe. Rokendrolowcy mówią o sobie "energia, dzikość i nieokiełznanie". Od jurorów dostali 4 razy TAK.

Z kolei Jamaican Accordion to akustyczny skład, oryginalne teksty i własne piosenki. To udane połączenie trzech elementów zjednoczyło jurorów we wspólnym zgodnym werdykcie. "Znakomite instrumentarium, a szczególnie bębny zagrane na palcach" - chwalił ich Adam Sztaba.

Zdjęcie

Kasia Grzesiek
/fot /materiały prasowe

Piotr Kita w odcinku eliminacyjnym zaśpiewał i zagrał "C’est la vie" Andrzeja Zauchy i zdecydowanie zwyciężył w głosowaniu internautów. Jest też pierwszym nauczycielem muzyki, który w programie dostał od jury pełne poparcie. "Lubię jak wychodzi normalny skromny człowiek i śpiewa pięknym męskim głosem" mówiła po jego występie Elżbieta Zapendowska.

Kasia Grzesiek ma 22 lat i pochodzi z Bytomia. Na co dzień studiuje turystykę i oczywiście śpiewa. W eliminacjach wykonała utwór Doris Day "Dream a Little Dream of Me". Jurorzy nie potrafili oprzeć się urokowi Kasi. "Zaśpiewałaś standard jazzowy śpiewany przez wielu wokalistów jazzowych, ale mamy 4. edycję, a nikt dotąd nie zaśpiewał tej piosenki w programie" - powiedziała Elżbieta Zapendowska. "Cudna dziewczęca wersja, ja takie pastele w wokalu uwielbiam" mówił Adam Sztaba, a Wojtek Łozowski dodał tylko "Dla mnie było bardzo seksownie".

Jan Niezbendny Band to połączenie żywych instrumentów z kabaretowym wokalem i zabawnymi tekstami. W składzie jest też didżej. Ośmioosobowy zespół gra wspólnie od dwóch lat. W eliminacjach dostali od jurorów 3 głosy TAK. Skrytykowała ich tylko Kora: "W ogóle nie wiem o czym pan śpiewał, a przekaz słowny musi być zrozumiały bo tu się zasadza cały cymesik". Muzycy obiecali poprawę. W niedzielnym odcinku znów spróbują zaskoczyć widzów i jurorów własną zabawną piosenką.

Zdjęcie

Tomasz Kowalski
/fot /materiały prasowe

Beer Coaster tworzy 4 młodych facetów. Ich inspiracją jest muzyka zespołów takich jak The Offspring czy Green Day. Na eliminacjach rzucili na kolana jurorów, wykonaniem jednej z własnych piosenek. "Jesteście w mojej najlepszej trójce tej edycji" powiedział Łozo. "Jest energia, to wszystko jest w dychę trafione" dodała Kora.

Tomasz Kowalski ma 32 lata i pochodzi z małej miejscowości Marcinowo pod Wrocławiem. W eliminacjach zaskoczył jurorów "Modlitwą" Dżemu. Zaśpiewał niezwykle blisko oryginału, czyli charyzmatycznego lidera i wokalisty zespołu Ryszarda Riedla. "Jest to najlepsze wykonanie tego utworu jakie słyszałam" pochwaliła Tomka Kowalskiego Elżbieta Zapendowska. "Z reguły gdy ktoś jest tak blisko oryginału wciskam NIE", ale tu nie mogłem. Twoja muzykalność, jakaś magia się uniosła i nie mogłem" - mówił Adam Sztaba. "Obawiam się Tomek, ze możesz zajść bardzo daleko w tym programie" dodał Wojtek Łozowski.

Kto będzie w finale 4. edycji "MBTM"? Przekonamy się w niedzielę, 14 października o godz. 20:00 na antenie Polsatu.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Must be the music. Tylko muzyka

Reklama