Reklama

Sekret udanej rozmowy

Piątek, 11 maja 2012 (06:00)

O czym Tomasz Lis rozmawia ze swoimi gośćmi poza kamerami? Co mówi publiczności? Jaka jest atmosfera w jego studiu? Postanowiliśmy to sprawdzić!

Zdjęcie

Tomasz Lis za chwilę rozpocznie talk-show /Grzegorz Dymarski /Tele Tydzień
Tomasz Lis za chwilę rozpocznie talk-show
/Grzegorz Dymarski /Tele Tydzień

"Tomasz Lis na żywo" od kuchni

liczba zdjęć: 24

Poniedziałek, godzina 20.35. Studio nr 2 przy ul. Woronicza zapełnia się publicznością. Do emisji programu "Tomasz Lis na żywo" jeszcze godzina, lecz to ostatni dzwonek, by wszystko dopiąć!

Czego nie lubi kamera?

Trzeba sprawdzić jakość dźwięku, ustawienia kamer i światła oraz odpowiednio rozmieścić 120 widzów.
- Większość z nich jest tutaj po raz pierwszy, dlatego trzeba im wyjaśnić zasady obowiązujące w trakcie nagrania - tłumaczy kierownik planu Piotr Dziwulski, który za moment po raz kolejny przypomni o wyłączeniu telefonów komórkowych, niewnoszeniu napojów do studia i pozostawieniu w kieszeniach gumy do żucia. Ci, którzy ubrali się zbyt jaskrawo, zostaną poproszeni o przejście do tylnych rzędów. Oko kamery "nie przepada" bowiem za tego typu kolorami, podobnie jak za... zbyt dużymi dekoltami pań. 

Zdjęcie

Studio programu "Tomasz Lis na żywo" /Grzegorz Dymarski /Tele Tydzień
Studio programu "Tomasz Lis na żywo"
/Grzegorz Dymarski /Tele Tydzień

Nagłe zmiany

Goście Tomasza Lisa czekają już w pobliskim barku na zaproszenie do studia.
- Przed emisją nie rozmawiam z gośćmi na tematy, które za chwilę będą poruszane. Z prostej przyczyny: zwiększa to prawdopodobieństwo, że zbyt wcześnie wystrzelają się z argumentów, stracą zapał i energię. Nie chcę wywoływać niepotrzebnych napięć, rozmawiam o błahych, mało istotnych rzeczach, piłce nożnej lub pogodzie - wyznaje Tomasz Lis, który tuż przed godziną "zero" ma jeszcze czas na krótką pogawędkę z publicznością. Z uwagą słucha, skąd przyjechali, czym się interesują. Sam nie pozostaje im dłużny - opowiada o swojej pasji, czyli maratonach, w których biega.
- Pracę nad kolejnym odcinkiem rozpoczynamy już następnego dnia rano. Wspólnie z wydawcą Barbarą Hrybacz zastanawiamy się, kogo zaprosić, długo dyskutujemy, czasem twórczo spieramy się. W piątek mamy zazwyczaj wszystko już ustalone, zapadają ostateczne decyzje, ale zdarza się, że w sobotę wydarza się coś, co zupełnie zmienia naszą koncepcję... - mówi dziennikarz.

Artur Krasicki

"Tomasz Lis na żywo", poniedziałki godz. 21:50, TVP 2

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozrywka

Tele Tydzień

Reklama