Reklama

Krystyna Mazurówna niczym barwny ptak

Piątek, 19 października 2012 (14:40)

Ruszają odcinki na żywo przebojowego show Polsatu „Tylko taniec”, którego najcharakterystyczniejszym jurorem jest Krystyna Mazurówna.

Zdjęcie

Krystyna Mazurówna /  /AKPA
Krystyna Mazurówna
/ /AKPA

Jest telewizyjnym barwnym ptakiem. Ma wygląd niezmiernie wypracowany. Wykonanie niektórych makijaży trwało kilka godzin! Nic dziwnego. Krystyna Mazurówna zapewnia, że gdyby nie zajmowała się tańcem, na pewno uprawiałaby inną dziedzinę sztuki. Stawiam na kreatywność - mówi. 

Zdjęcie

Krystyna Mazurówna otwarcie przyznaje, że jest miłośniczką kiczu
/ /AKPA

Czy w "Tylko taniec" ma Pani swoich faworytów?
- A nie powiem.

Telewidzowie przekonali się, że Pani się nie zmieniła. Pani image też nie.
- Wręcz przeciwnie. Mój image zmienia się każdego dnia.

Jak jest Pani oceniana?
- Do mnie dzwonią głównie znajomi, więc są to głosy bardzo pozytywne!

Czy wraca Pani myślami do poprzedniej edycji? Wygrał na pewno właściwy uczestnik programu?
- Dawid Ignaczak dostał od nas szansę, czy z niej skorzysta, to już inna sprawa. Myślę jednak, że wszystko dla niego się ułoży dobrze. Zaprosiłam go do Paryża, w co on początkowo nie wierzył. Czekałam aż się odezwie. W końcu sama zaczęłam szukać z nim kontaktu. Dzwoniłam do niego i dzwoniłam, a on nigdy nie odbierał telefonu. W końcu doszło do naszej rozmowy. - To na serio? - zdziwił się. - A ja myślałem, że Pani żartowała i Pani wizytówkę wyrzuciłem. Dawid do mnie przyjechał, niestety musiał skrócić pobyt z powodu choroby mamy.

Na castingi do drugiej edycji stawiła się głównie młodzież?
- Tak, bo taniec to zajęcie dla młodych. Nadal popieram indywidualność, autorskie pomysły. To co własne jest zawsze lepsze niż to, co już znamy. 

Zdjęcie

W każdym odcinku zaskakuje nowym makijażem
/ /AKPA

Wydaje się jednak, że skoncentrowanie się na jednym gatunku tańca pomaga zrobić karierę.
- Wcale nie. Poza tym wszystko zależy od tego, do czego się zmierza. Czy chodzi o zarobienie maksymalnej ilości pieniędzy, czy o szukanie spełnienia w sztuce.

Nie można zrobić pieniędzy na tańcu?
- Można, jak się ma obok jakiś inny zawód.

Dlaczego?
- Tak jest ze wszystkimi zawodami artystycznymi. Wiadomo, że jak się pisze książkę, to się na niej dużo pieniędzy nie zarobi. Ale jeśli ma się wolny zawód, który się kocha, to jest wspaniale. Wtedy się nie narzeka, że trzeba codzienne iść do pracy, czekać na sobotę, na niedzielę. Najgorzej jak człowiekowi życie przelatuje w oczekiwaniu.

Pani życie nie przeleciało w oczekiwaniu?
- Nie. Cieszę się każdą chwilą. Tym stylem życia zaraziłam dzieci. Cała trójka to muzycy i żadne z nich nie ma stałej pracy. Raz ją mają, raz nie. Da się żyć, ale przed wszystkim są szczęśliwi.

Beata Modrzejewska

"Tylko taniec. Got to dance", piątek godz. 20:00, Polsat

Artykuł pochodzi z kategorii: Tylko taniec. Got to dance

Telemax

Reklama