Reklama

Rozłąka była zbyt trudna

Niedziela, 23 września 2012 (21:27)

Dla rodziny zrezygnowała z roli Laury w "Galerii". Ale nie z aktorstwa. Ewę Bukowską zobaczymy niebawem w "M jak miłość". Poza tym dobiegają końca prace nad jej debiutem reżyserskim.

Zdjęcie

W "Galerii" Ewa Bukowska grała Laurę, żonę Wiktora (Marek Kalita) /Grzegorz Gołębiowski /ATM
W "Galerii" Ewa Bukowska grała Laurę, żonę Wiktora (Marek Kalita)
/Grzegorz Gołębiowski /ATM

Pierwszy odcinek nowego sezonu "Galerii" to jednocześnie ostatni odcinek z Pani udziałem. Dlaczego nie będziemy mogli już oglądać Pani w tym serialu?  
- Żałuję, że nie będę już grała w tym serialu. Powrót do aktorstwa po latach przerwy był dla mnie bardzo cenny, moja bohaterka, Laura Kossowska - wyrazista, a więc najlepsza do grania, z kolei ekipa z którą pracowałam - najlepsza. O rozstaniu zadecydowały względy rodzinne. Serial realizowany jest we Wrocławiu, a ja mieszkam z rodziną w Warszawie. Pracowałam na planie 8 miesięcy i przyznam, że rozłąka z najbliższymi była dla mnie bardzo trudna. Starszy syn jest już prawie samodzielny, więc może nie odczuł tego tak bardzo jak młodszy, który teraz poszedł do pierwszej klasy. Zbiegło się to też z tym, że mój mąż (aktor Marek Bukowski - red.) zaczął dostawać tyle propozycji zawodowych, że w domu zaczął być gościem. A ktoś musiał czuwać nad rodziną i chciałam to być ja.

Zdjęcie

Laura zginie w bardzo spektakularnych okolicznościach
/Grzegorz Gołębiowski /ATM

Pani bohaterka zginęła bardzo spektakularnie - w zamachu terrorystycznym. Jak wyglądało kręcenie tej sceny?
- Dla uzyskania najlepszego efektu specjalnie wysadzono część budynków na wrocławskich Bielanach, należących do ATM, firmy produkującej serial. Chociaż kręciliśmy tę scenę w nocy towarzyszył nam tłum okolicznych mieszkańców, którzy chcieli na własne oczy zobaczyć widowisko. Cała akcja była podzielona na dwie części. Najpierw napuszczono na aktorów niezwykle silny podmuch i towarzyszył temu ogromny huk. Mimo że wszyscy aktorzy mieli stopery w uszach, żeby osłabić ten dźwięk, był on tak silny i niesamowity, że wszyscy autentycznie byliśmy przerażeni i odruchowo rzuciliśmy się na ziemię. Nawet nie musieliśmy grać strachu! Będzie to dla widza może bardziej wiarygodne, bo tej sceny nie mogliśmy też powtórzyć. Potem nastąpił wybuch, a po nim kręciliśmy sceny, kiedy wszyscy leżymy przykryci gruzem i odłamkami szkła. Przyznam, że potem dość długo próbowałam doprowadzić się do porządku - wszędzie miałam pył, kurz, gruz.

Ostatnio w serialach modne jest uśmiercanie bohaterów. Jak Pani podoba się pomysł twórców serialu na śmierć Laury Kossowskiej?
- Pomysł z wybuchem jest spektakularny. Zupełnie inny niż to, co widzowie mogli oglądać do tej pory, więc powinni być zadowoleni. Oglądałam w Internecie zwiastun tego odcinka i przyznam, że zdjęcia robią wrażenie. Poza tym jako kobiecie podoba mi się też wątek romantyczny tej śmierci - bo i taki istnieje. Moja bohaterka siedzi ze swoim serialowym mężem, Wiktorem (Marek Kalita) w restauracji na lotnisku i ukochany mówi do niej "kocham Cię". Wtedy następuje wybuch. Co prawda nie oczekuję, aż takich fajerwerków podczas wyznania miłości (śmiech), ale jeśli w trakcie umierania mogłabym wybierać, co chcę usłyszeć, to byłyby chyba najlepsze słowa.

"Galeria" - zapowiedź drugiego sezonu



Czy widzowie będą mogli liczyć na to, że wkrótce zobaczą Panią na srebrnym ekranie?
- W połowie września rozpoczęłam zdjęcia w serialu "M jak miłość". Moja bohaterka, Edyta, namiesza sporo w życiu Marty (Dominika Ostałowska) i Andrzeja (Krystian Wieczorek). Ale nie chcę zdradzać szczegółów, żeby nie odbierać widzom niespodzianki. Odcinki z moim udziałem powinny się pojawić jeszcze w tym roku - zapraszam do oglądania. W poniedziałki, począwszy od 24 września pojawię się też na antenie Polsat Cafe w programie "Czego pragną kobiety", prowadzonym przez mojego męża, Marka. Na koniec programu będę podsumowywać dywagacje prowadzącego i jego gości na pytanie zadane w tytule. Oczywiście zdecydowanie w formule żartobliwej, bo skąd niby faceci mają wiedzieć czego pragniemy, skoro my same często mamy problem z odpowiedzią (śmiech).

W tym roku rozpoczęła też Pani pracę nad swoim debiutem reżyserskim, filmem "Powrót". Na jakim etapie jest ten projekt?
- Jest w trakcie montażu, już właściwie w końcówce, ale w połowie października muszę jeszcze dokręcić dwie sceny. Czekam tylko aż liście zżółkną, bo tego wymaga scenopis. Właściwie to już mogę powiedzieć, że mam obraz tego, co zrobiłam. Najbardziej zaskakuje mnie fakt, jak montaż może zmienić wyobrażenie o filmie. Obraz filmowy jest tak silny, że czasem z bólem, ale dla dobra filmu, musiałam usuwać niektóre kwestie wypowiadane przez aktorów. W serialu jest zupełnie odwrotnie. Dialogi to podstawa i to one tworzą i uzupełniają obraz. Cieszę się, że mogę doświadczyć tego, jak to jest być twórcą. Niesamowite uczucie. 

"Galeria", od 24 września, godz. 18:45, TVP 1

Artykuł pochodzi z kategorii: Galeria

Reklama