Reklama

Filip Bobek nie zawsze na tip top

Sobota, 1 września 2012 (18:04)

Filip Bobek jeśli nawet nie zachwycił, to z pewnością zwrócił uwagę swoim wyglądem na Wieczorze z Gwiazdami Polsatu. Przylizane włosy, okulary kujonki, idealnie skrojona marynarka i czerwone spodnie rurki. To nowy look na potrzeby serialu "Hotel 52", w którym Filip zagra konsjerża.


Zdjęcie

Filip Bobek jako konsjerż Tomasz Rusicki w "Hotelu 52" /  /Polsat
Filip Bobek jako konsjerż Tomasz Rusicki w "Hotelu 52"
/ /Polsat

Zdjęcie

Filip Bobek na Wieczorze z Gwiazdami Polsatu
/ /AKPA

Filipie, gratuluję fantastycznej stylizacji. Odważna, smaczna, nie powiem, nawet kusząca.
- Dziękuję. Też czuję się w niej dobrze. Wyjaśnię tylko, że okulary to nie element stylizacji. To wada i w dodatku pogłębiła się o kolejną ćwiartkę i kolejny cylinder więcej. Voila! Tak oto wygląda Tomasz Rusicki, nowy konsjerż w "Hotelu 52".

Chcesz powiedzieć, że wygryzłeś Rafała Królikowskiego?
- Ja, skąd? Z tego co wiem, po Rafale jeszcze kilku konsjerżów się przewinęło. Ja pojawiłem się w hotelu jak Filip z konopi. Jak zawsze, nie wiadomo skąd. Podoba mi się sposób, w jaki ta rola jest pisana, podoba mi się ten facet. Chodzi zdecydowanym krokiem, cały czas ma mocno wyprostowaną sylwetkę, a ja lubię czasem się zgarbić. On nawet lepiej nosi garnitury niż ja. Poza tym to gość, który musi w pięć minut załatwić wszystkie zachcianki gości hotelu. Staje na głowie, aby utrzymać renomę hotelu.

Który z was jest lepiej zorganizowany?
- To dobre pytanie. Nie zazdroszczę tym, którzy są zawsze tacy na tip top. Ja czasem jestem zapięty na ostatni guzik, a czasami wszystko przelewa mi się między palcami. Daleko mi do ideału bycia uporządkowanym i porządnym, ale chyba też nie za specjalnie do tego dążę. Ostatnio coraz gorzej radzę sobie bez kalendarza i coraz częściej zaczyna mi brakować czasu. Śpię dobrze, ale mało, a jak mam okazję odespać w ciągu dnia, to nie potrafię. Nie umiem łapać drzemek. Nigdy nie miałem też asystenta, a ostatni miesiąc był hardcorowy. Pięć dni w tygodniu, każdego dnia po cztery spotkania i każde w innej części Warszawy. Tak się oczywiście nie dzieje przez cały rok, ale ostatnie tygodnie dały mi niezłą szkołę logistyki.

Beata Banasiewicz/ AKPA

Artykuł pochodzi z kategorii: Hotel 52

Reklama