Reklama

Z misją do Afganistanu

Wtorek, 25 września 2012 (14:42)

Coraz większymi krokami zbliża się premiera nowego serialu Canal+. 14 października telewidzowie zobaczą odkodowane dwa pierwsze odcinki "Misji Afganistan".

Zdjęcie

"Misja: Afganistan" od 14.10 w Canal+ /Robert Pałka Fotos-Art /materiały prasowe
"Misja: Afganistan" od 14.10 w Canal+
/Robert Pałka Fotos-Art /materiały prasowe

W poniedziałek 24 września odbyła się uroczysta premiera serialu z udziałem twórców, aktorów i konsultantów. Oczywiście nie mogliśmy ominąć takiej okazji, a teraz możemy podzielić się pierwszymi wrażeniami.

Zdjęcie

Czy widzowie uwierzą Pawłowi Małaszyńskiemu, że jego Konasz nie jest tylko synalkiem generała?
/Robert Pałka Fotos-Art /Canal+

Jak na serial o misji wojskowej przystało, akcja rozpoczyna się od... sceny łóżkowej. Na karesach przyłapujemy porucznika Pawła Konaszewicza (Paweł Małaszyński) i jego dziewczynę Monikę (Julia Pogrebińska). I zanim dane nam będzie obserwować działania militarne w Afganistanie, jesteśmy świadkami walki płci.
Później zakradamy się do szatni w pewnej jednostce wojskowej, gdzie poznajemy kolejnych żołnierzy. To właśnie tu dowiadują się od Zbója (Eryk Lubos), pomocnika dowódcy II plutonu, że w środę ruszają na poligon. Ale ważniejszą dla nich informacją jest wiadomość, że ich dotychczasowy dowódca plutonu, Zyber, nie jedzie na misję do Afganistanu. Zastąpi go Konaszewicz. Ta decyzja w ogóle nie podoba się Żądłu, czyli dowódcy I plutonu (Tomasz Schuchardt). Dla niego Konaszewicz jest zwykłym "plecakiem", który wszystko zawdzięcza ojcu, emerytowanemu generałowi. I już mamy konflikt gotowy. Zaczynają się męskie podchody, próba sił.

W galerii bohaterów oglądamy przekrój żołnierskich osobowości. Bo w końcu żołnierz też człowiek, ma prawo do pewnych słabości. Młody (Sebastian Fabijański) na przykład walczy z lękami, traumami. I musi pokazać, że jest twardy. Z kolei Iwan (Mikołaj Krawczyk) wszystkie reakcje kolegów nagrywa swoim telefonem komórkowym, rejestruje życie koszarowe. Melbor (Piotr Rogucki) nie może oprzeć się wojskowym gadżetom.

Każdy z żołnierzy ma swoją historię. Wyjeżdżając na misję, zostawiają wiele spraw niezałatwionych. Tuż przed odlotem niektórzy z nich usłyszą rzeczy, których woleliby zapewne nie słyszeć.

Zdjęcie

Na potrzeby serialu wytkano 30 zarostów dla odtwórców ról Afgańczyków
/Robert Pałka Fotos-Art /Canal+

Widać, że twórcy serialu starali się wiernie oddać rzeczywistość. Temu służyły konsultacje z wojskowymi i szkolenia dla aktorów. Laikom, którzy nie zwracają uwagi na szczegóły, "Misja Afganistan" może się spodobać. A czy jest to serial dla pasjonatów wojskowości? Oni pewnie zawsze będą w stanie wyłapać najdrobniejsze elementy, które nie pasują do układanki. Ale pamiętajmy, że nie jest to film dokumentalny. Jak poradzili sobie aktorzy? Czasem widać, że są to faceci po szkole artystycznej, którzy nie zetknęli się z twardym, żołnierskim życiem. Tak jakby w dzieciństwie jedni woleli bawić się resorakami, a drudzy żołnierzykami. A niektórzy są po prostu świetnymi aktorami.

Z pewnością warto zwrócić uwagę w tym serialu na całkiem zgrabnie dobraną muzykę, zarówno tę ilustracyjną jak i piosenki towarzyszące poszczególnym scenom.

Jak słusznie zauważyła podczas uroczystej premiery dyrektor wykonawcza pionu programowego Canal+ Beata Ryczkowska, polski kontyngent stacjonuje w Afganistanie już ponad 10 lat, a nikt dotąd nie podjął tego tematu w serialu. "Misja Afganistan" poprzez sam problem, którego dotyka, jawi się jako egzotyczne danie serwowane telewidzom. Jasne, że wszyscy są przyzwyczajeni do ulubionego schabowego z ziemniakami i surówką, ale ile można? Trzeba w końcu spróbować baraniny z challow. A nuż nam posmakuje...

"Misja Afganistan" premiera 14 października o godz. 22:00, Canal+ (cały dzień kanał będzie odkodowany!)


Artykuł pochodzi z kategorii: Misja Afganistan

Reklama