Reklama

Tacy ludzie żyją obok nas

Poniedziałek, 6 sierpnia 2012 (15:04)

Seriale mają krótki żywot. Zdarzają się jednak... wyjątki. Należy do nich cieszący się od 1999 roku ogromną popularnością „Świat według Kiepskich”.

Zdjęcie

Andrzej Grabowski i Marzena Kipiel-Sztuka w "Świecie według Kiepskich" /fot  /AKPA
Andrzej Grabowski i Marzena Kipiel-Sztuka w "Świecie według Kiepskich"
/fot /AKPA

Zdjęcie

Anna Ilczuk i Bartosz Żukowski
/fot /AKPA

Jak zrobić serial komediowy, który od lat ma wiernych widzów i nie traci popularności? Według Anny Skowrońskiej, kierowniczki produkcji, fenomen "Kiepskich" polega na tym, że jedni widzowie identyfikują się z bohaterami i ich problemami, drudzy traktują go jako formę rozrywki, ponieważ często obśmiewa zastaną rzeczywistość. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Jedyny taki serial

Z kolei Patryk Yoka, scenarzysta i reżyser, uważa, że siła "Kiepskich" polega na tym, że to jedyny serial na polskim rynku opowiadający o tego typu ludziach. Serial jest dość niepoprawny, przez co udaje się dotknąć prawdy, o której w TV się nie mówi. - Nie zawsze udaje nam się pokazać w odcinku drugie dno w taki sposób, jak byśmy sobie życzyli. Zawsze jednak bierzemy odpowiedzialność za wygłupy i wulgaryzmy, które pojawiają się na wizji. Nie chodzi tylko o to, żeby ktoś kilka razy uśmiechnął się przed telewizorem, popijając piwo, ale żeby coś w tym widzu zostało. Mam nadzieję, że udało nam się w miarę zgrabnie rozłożyć tematy, by nie zamęczyć widza - mówi Yoka. Niewątpliwym atutem są odtwórcy głównych ról. - Widzowie lubią nas, bo mamy takie same problemy, jak oni. Nie chodzi o sprzedaż obrazu Kossaka, tylko o to, jak przeżyć do pierwszego - mówi Marzena Kipiel-Sztuka. 

Zdjęcie

Andrzej Grabowski
/fot /AKPA

Przerysowani

Podobnego zdania jest Renata Pałys. - Na początku wydawało mi się, że postaci są przerysowane. Teraz widzę, że nie. Tacy ludzie rzeczywiście żyją obok nas. Tak mieszkają, tak walczą o przetrwanie. Jestem pełna podziwu, że scenarzyści piszą dla nas już tyle lat i wciąż są świeże pomysły. W starym sosie, same nowości - podsumowuje. Andrzej Grabowski ma dość pytań o Ferdka. Jedno jest pewne, chętnie gra tę postać. Pytanie, jak to możliwe, że widzowie wciąż chcą oglądać "Kiepskich", kwituje: - Może dlatego, że są głupsi od nich? Obserwując aktorów, można odnieść wrażenie, że czują się we wrocławskich halach zdjęciowych jak u siebie. - Spotykamy się co pół roku. Zżyliśmy się. To, że jesteśmy tak długo na rynku, jest zasługą widzów. Sympatię, jaką jesteśmy obdarzani, odczuwam na każdym kroku. Panie w sklepach wybierają mi towar, panowie ustępują miejsca. Pytają o pracę w serialu. Jest naprawdę miło - mówi pani Marzena.

Maria Ostrowska

Artykuł pochodzi z kategorii: Seriale

Tele Tydzień

Reklama