Reklama

Lenartowicz: Ryśki to fajne chłopaki

Piątek, 4 stycznia 2013 (14:34)

Szczery, zabawny facet – tak charakteryzuje swoją postać z "Pierwszej miłości" Jacek Lenartowicz. – Chętnie zaprosiłbym go na koniak, cygaro lub grilla, czyli moje pasje, które uwielbiam dzielić z prawdziwymi przyjaciółmi – przyznaje aktor.

Zdjęcie

– Lubię Ryszarda z serialu. Myślę, że mógłbym się z nim zaprzyjaźnić, tak na
całe życie – twierdzi aktor. /fot  /AKPA
– Lubię Ryszarda z serialu. Myślę, że mógłbym się z nim zaprzyjaźnić, tak na całe życie – twierdzi aktor.
/fot /AKPA

Ryszard z "Pierwszej miłości" to niezły kawalarz?
- Wszystkie Ryśki to fajne chłopaki. Rzeczywiście scenarzyści serialu napisali kawał krwistej postaci i fajnie się to gra. Rysio może jest nieskomplikowany w obsłudze, ale to brat łata. Jak kogoś polubi, to do końca świata.

Zdjęcie

Jacek Lenartowicz
/fot /AKPA

Jednym słowem, dusza towarzystwa?
- To prawda. Mówi to, co myśli, nie oszukuje, nie kombinuje. Bardzo tego mojego Ryśka lubię. Szczery, zabawny facet.

A jako mąż jest pod pantoflem Marty?
- Nic z tego. Rysiek jest sprytny i zaradny tak finansowo, jak i życiowo. Myślę, że w domu to jednak on trzyma klucze do sejfu. Marta, czyli Beata Kawka, nie pracuje, jest jak to się mówi... przy mężu. To delikatna, zwiewna kobieta, która potrzebuje czułości i zazdrości Grażynce, granej przez Grażynę Wolszczak, że ma nowego faceta, że może się zrealizować, kochać i poprzytulać.

I poszaleć.
- Tak, bo Rysiek niestety jest takim facetem, który nie przytula. On się bardziej przytula do konia, niż do żony.

A prywatnie lubi Pan takich facetów, jak Rysiek?
- Pewnie trochę sam taki jestem. Spotyka się kogoś takiego na swojej drodze i od progu tworzy się fajna relacja. Nieczęsto się tak zdarza.

Panu się zdarzyło?
- Mam kumpli jeszcze z czasów liceum czy studiów, z którymi się spotykamy, może nieregularnie teraz, ale mam takich druhów. Reszta to są znajomi. Prawdziwych przyjaciół mogę policzyć na palcach jednej ręki.

Macie wspólne pasje?
- Mamy wspólne pasje i wspomnienia.

Cygaro, koniak....
- Tę pasję lubię najbardziej: cygaro, koniak, do tego grill.

Panowie chyba niechętnie zabierają panie na takie wyjścia?
- Tak, bo baby psują czasami tę atmosferę. Wielokrotnie jestem świadkiem takich sytuacji, że dopóki się partnerce czy żonie impreza podoba, to jest fajnie, a jak się przestaje podobać, to trzeba wychodzić, albo jak goście za długo siedzą, to też mają wyjść. A jak my z przyjaciółmi siedzimy, to może trwać dzień, dwa dni i nikomu się nie spieszy. Jest fajnie.

Rozmawiała Beata Banasiewicz

"Pierwsza miłość" od poniedziałku do piątku o godz. 18:00 na antenie Polsatu.

Artykuł pochodzi z kategorii: Pierwsza miłość

Tele Tydzień

Reklama