Reklama

Michał Winiarski: Szanujemy przeciwników

Poniedziałek, 30 lipca 2012 (15:04)

Najlepszy przyjmujący ostatniego Memoriału Huberta Wagnera przed wylotem do Londynu udzielił nam krótkiego wywiadu.

Zdjęcie

Michał Winiarski w meczu z Włochami /Kirill Kudryavtsev /AFP
Michał Winiarski w meczu z Włochami
/Kirill Kudryavtsev /AFP

To już Twoje drugie igrzyska olimpijskie. Jest trema?
- Zawsze jest. Zwłaszcza teraz, kiedy po wygraniu przez naszą reprezentację Ligi Światowej w Sofii tyle się działo wokół nas. Na lotnisku witały nas tysiące kibiców, gratulował premier... Po zaprzysiężeniu poczuliśmy jeszcze większą presję, poczuliśmy, że musimy i chcemy wygrać. Poza tym igrzyska to dla każdego sportowca wielkie przeżycie. Odczuwa się to mocno w wiosce olimpijskiej, tu atmosfera jest naprawdę elektryzująca.

Macie teraz świetną passę. Może Was coś zatrzymać?
- Wszystko! Choć na olimpiadzie mam pozytywny nastrój, twardo stąpam po ziemi. Wiem, że wszystko może się zdarzyć. Siatkówka i w ogóle sport są nieprzewidywalne.

Najgroźniejsi rywale?
- Trudno powiedzieć. W zasadzie nie boimy się nikogo, co nie oznacza, że nie szanujemy przeciwników. Sport bywa mściwy, jeśli zlekceważysz przeciwnika, to może się to obrócić przeciwko tobie.

Kogo spotkacie w finale?
- Nie odważę się odpowiedzieć na to pytanie, bo do finału jeszcze daleko. Przed nami wiele spotkań i do tego czasu najważniejsze jest pokonanie kolejnych drużyn.

Jesteś przesądny? Czego nigdy nie robisz przed meczem?
- Nie, jestem sportowcem. Wierzę w to, że co ma być, to będzie. Nie liczę na szczęście, tylko na siebie i chłopaków z drużyny.

Kibice Wam pomogą w Londynie?
- Kiedy wychodzisz na boisko, nie myślisz o tym, co się dzieje na trybunach. Jesteś tak skupiony, że nie liczy się reszta świata. Ale rzeczywiście, gdy gram mecze w Polsce, gdy widzę biało-czerwone trybuny i słyszę doping, to dodatkowo daje kopa.

Kto będzie Tobie kibicował?
- Rodzice są już w Londynie. Będzie tam także moja żona i synek.

A co powiedziałbyś swoim kibicom, Czytelnikom "Tele Tygodnia"?
- Niczego nie obiecujemy, choć damy z siebie wszystko!

Rozmawiała Magda Adamcio

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Tele Tydzień

Reklama