Reklama

O dobrych sędziach się nie mówi...

Poniedziałek, 18 czerwca 2012 (15:01)

Euro wkracza właśnie w fazę ćwierć- i półfinałów. Ile w tych spotkaniach będzie żółtych i czerwonych kartek? Jak wypadną piłkarze i sędziowie? Nie wiemy. Wiadomo jednak, że wśród arbitrów najlepsi są... ci najbardziej anonimowi.

Zdjęcie

Stephane Lannoy, Howard Webb, Wolfgang Stark, Jonas Eriksson, Cuneyt Cakir, Viktor Kassai, Nicola Rizzoli, Bjorn Kuipers, Pedro Proenca, Damir Skomina, Carlos Velasco Carballo /Janek Skarżyński /AFP
Stephane Lannoy, Howard Webb, Wolfgang Stark, Jonas Eriksson, Cuneyt Cakir, Viktor Kassai, Nicola Rizzoli, Bjorn Kuipers, Pedro Proenca, Damir Skomina, Carlos Velasco Carballo
/Janek Skarżyński /AFP

Trwające finały ME ocenia dwunastu sprawiedliwych. Polacy? Mamy tylko jednego sędziego technicznego, Marcina Borskiego. Wśród głównych są też tacy, którzy mocno zaleźli Polakom za skórę. Np. słynny Howard Webb. 

Zdjęcie

Howard Webb jest sędzią dobrze znanym polskim kibicom
/ODD ANDERSEN /AFP

Policjant na boisku

Webb to sierżant policji, stąd i na boisku stara się pilnować porządku. Jest twardy, nieprzejednany i bezkompromisowy. W 2010 sędziował i finał Ligi Mistrzów (Bayern Monachium kontra Inter Mediolan na Santiago Bernabeu), i finał afrykańskiego mundialu w RPA (Hiszpania-Holandia). Tym samym stał się pierwszym w historii arbitrem, który w tym samym roku poprowadził oba te finały. Nie z tym faktem kojarzy się jednak Polakom. Otóż to właśnie Webb prowadził spotkanie Polska-Austria w ramach poprzednich ME (2008). Kadra Leo Beenhakkera prowadziła z gospodarzem imprezy aż do 93 minuty (1:0). Wtedy to Webb podyktował rzut karny dla gospodarzy, który na gola zamienił Ivica Vastić. Gdy Webb w marcu sędziował ćwierćfinał Pucharu Anglii między Tottenhamem i Boltonem, na murawę padł zawodnik gości, Fabrice Muamba. Miał zawał serca. Sędzia podjął szybką decyzję o przerwaniu meczu. Obsypano go wówczas komplementami. 

Zdjęcie

Pedro Proenca
/GABRIEL BOUYS /AFP

Niebezpieczne zajęcie

Inne ciekawe postacie z gwizdkiem podczas naszego Euro? Choćby Pedro Proenca, na co dzień doradca finansowy. Latem 2011 roku, gdy opuszczał klub fitness, zaatakował go nieznany napastnik (a może to był piłkarz?). Proenca doznał obrażeń twarzy, stracił dwa zęby. Nie porzucił jednak pasji i w maju poprowadził finał Ligi Mistrzów między Bayernem i Chelsea. W karierze pokazał 189 żółtych i 14 czerwonych kartek. Jedną z żółtych pokazał dwa lata temu zawodnikowi Hapoelu Tel-Awiw. Powód? Izraelski zawodnik Itay Shechter po strzeleniu gola założył jarmułkę.

W pogoni za ideałem

Jak na ich tle wypada Jonas Eriksson? Swego czasu był dziennikarzem, miał udziały w spółce medialnej handlującej prawami do transmisji sportowych. Jego majątek szacuje się na 8 mln euro i m.in. z tego powodu Szwed jest bardzo ostrożny. Rzadko pojawia się w mediach, nie udziela wywiadów, nie chce wypowiadać się o rodzinie.
I jeszcze słówko o budzącym skrajne emocje Wolfgangu Starku. Niemiec ma 42 lata - na Euro starszy od niego o dwa miesiące jest tylko Stephane Lannoy. Choć jego rodacy na boisku piłkarskim niemal zawsze nas leją, on zazwyczaj przynosi biało-czerwonym szczęście. W 2007 roku prowadził mecz na Stadionie Śląskim, gdy pokonaliśmy Portugalię 2:1 po kapitalnej grze i dwóch golach Euzebiusza Smolarka. Rok później, także w Chorzowie, pokonaliśmy 2:0 Czechów. Również pod sędziowską kontrolą Starka. A zatem nie taki Niemiec straszny!

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Telemax

Reklama