Reklama

Stać nas na to!

Poniedziałek, 11 czerwca 2012 (12:24)

Gdy Michel Platini ogłaszał wybór Polski i Ukrainy na gospodarzy Euro 2012, kibice wpadli w euforię. Chwilę potem przyszła refleksja i pytania. Czy damy radę zorganizować turniej? Jaka będzie nasza reprezentacja?

Zdjęcie

Reprezentacja Polski /DIMITAR DILKOFF /AFP
Reprezentacja Polski
/DIMITAR DILKOFF /AFP

Po nieudanych Mistrzostwach Europy w 2008 roku i braku awansu do finałów Mistrzostw Świata w RPA pytania o biało-czerwonych wzmogły się jeszcze bardziej. Reprezentację po odejściu Leo Beenhakera objął tymczasowy selekcjoner Stefan Majewski. Wśród kibiców pojawił się głos, by za trenerskimi sterami zasiadł Franciszek Smuda. Były szkoleniowiec Widzewa, Legii, Lecha już nie raz był szykowany na to stanowisko. Niestety, zawsze coś stawało na przeszkodzie w jego objęciu. Tym razem PZPN był skazany na Smudę.

Najlepsi

Rozpoczęła się selekcja i tworzenie drużyny, która miała wystąpić na polsko-ukraińskim turnieju. W ciągu 31 miesięcy popularny "Franz" powołał do gry w kadrze aż 80 piłkarzy. Reprezentacja rozegrała 31 spotkań. Wygrała 12 razy, ośmiokrotnie przegrywając i 11 razy remisując. Kilku z dotychczasowych podstawowych graczy zostało definitywnie skreślonych. Najpierw po incydencie "samolotowym" z kadry wypadli Artur Boruc i Michał Żewłakow, później za alkoholowe ekscesy wyleciał Sławomir Peszko. W kadrze na dobre zagościli natomiast kolejni naturalizowani piłkarze. Obok Ludovica Obraniaka pojawił się Damien Perquis, Sebastian Boenisch i wzbudzający najwięcej emocji wśród kibiców Eugen Polanski.

Szturm na bramkę

Jeszcze nigdy Polska reprezentacja nie miała tylu zawodników ze świeżo przyjętym obywatelstwem. Trzon drużyny stanowi trójka naszych dzielnych muszkieterów grających na co dzień w barwach Borussii Dortmund. To na Robercie Lewandowskim spoczywa główny ciężar zdobywania bramek. Najlepszego tegorocznego strzelca Bundesligi swoimi rajdami na skrzydle i dokładnymi podaniami wspiera kapitan Jakub Błaszczykowski oraz nowoczesny obrońca Łukasz Piszczek. Między słupkami niepodważalnym numerem jeden jest etatowy bramkarz Arsenalu Londyn Wojciech Szczęsny. Kadra rodziła się w bólach i często wielu z nas zadawało sobie pytanie - czy stać nas na sukces? Możemy być pewni jednak, że tak, bowiem w reprezentacji biało-czerwonych jest każdy z nas. To kibice są dwunastym zawodnikiem, który pomoże osiągnąć wymarzony rezultat.

MW

Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

Tele Tydzień

Reklama